Babayaga Ojo

Infernal connection..

Babayaga Ojo

Postprzez Olo » 16 lut 2019, o 12:19

Wpadły mi w ręce wspomnienia Bangolota vel Bango, wokalisty poznańskiej kapeli Babayaga Ojo.
Jakież było moje zdziwienie, gdy trafiłem pomiędzy nimi na informację, że przez kilka miesięcy udzielało się w niej 3/4 pierwszego składu Acid Drinkers. Zaskoczenie tym większe, że u Leszka Gnoińskiego nawet słowo na ten temat nie padło...
Poniżej wyjątek z tego tekstu oraz link, gdzie można znaleźć więcej (jeżeli kogoś interesuje jak tworzył się punk w Poznaniu).
[w połowie 1990 roku] kapela na ponad rok zaprzestała działalności koncertowej. Myliłby się jednak ten, kto by pomyślał, że przestaliśmy się zajmować doskonaleniem warsztatu muzycznego. Był to [czas] wspólnego muzykowania, prób i pracy nad płytą (niestety jak wiecie nic z tego nie wyszło) z zaprzyjaźnionym zespołem Acid Drinkers. Było to parę wspaniałych miesięcy naszej fascynacji acidową muzyką i niemałego wpływu na naszą własną twórczość. Wtedy po raz ostatni zniknął czysty punkowy image Babayagi Ojo. Od tej chwili nasza muzyka łączyła punk nie tylko z hard corem, ale także z thrashem, co dawało mieszankę o niespotykanej sile rażenia.Wszystkie kawałki zostały na nowo przearanżowane w składzie Bango – wokal, Pigmej – gitara oraz Litza – gitara, Titus – bas, Ślimak – perkusja – wszyscy trzej Acid Drinkers. Niektóre kawałki zagrane w tamtym składzie miały takiego kopa, że nigdy w innych konfiguracjach osobowych nie udało nam się go powtórzyć. Do dzisiaj zresztą w numerach z tamtych czasów można usłyszeć acidowe zagrywki i patenty. Niestety z płyty wyszły nici, ponieważ firma Metal Mind Production nie dała na nią forsy, ze względu na (jak to określiła) małą komercyjność materiału, który już zaczął powstawać. To była ostatnia, jak się później okazało, szansa wydania LP przez Babayagę Ojo. Pożegnaliśmy się więc z Acidami […].

I jeszcze rozszerzenie anegdoty o pływaniu w żyburze:
Opowieść o skórzanych spodniach

Były to czasy, kiedy graliśmy w Babayadze Ojo w składzie z Litzą, Titusem i Ślimakiem z Acid Drinkers. Cudowne pół roku szalonego, rock and rollowego życia. Do dzisiaj mam po tych imprezach zrujnowaną wątrobę. Na jednej z integracyjnych imprez, podczas której starą Babayagę reprezentowałem wraz z Bigosem i Pigmejem, ze strony Acidów obecni byli Titus i Litza. Ślimak nigdy z nami nie chlał, bo to bestia niepijąca była. Jemu wystarczała sama czadowa muza, my potrzebowaliśmy także innych dopalaczy. Tego wieczoru ostro było niesamowicie, wypiliśmy całe morze alkoholu, Titus, zanim padł nietomny na fotel, opowiedział nam balladę o skórzanych spodniach.
Rzecz była na fakcie, a było to tak: Popcorn, Litza i Titus wracali późno z próby Acid Drinkers z klubu „Nurt”. Późna nocna godzina, a oni dreptali sobie na piechotę mocno już nabombani. Jak wiadomo, idąc z Cytadeli do miasta ulicą Pułaskiego, trzeba przejść obok wąskiej śmierdziułki zwanej Bogdanką. „Robimy skórzane spodnie!” wrzasnął Titus. Litza i Popcorn podchwycili pomysł i po chwili wszyscy trzej władowali się po pas w smródkę. Następnie wyszli z kąpieli, a ich jeansy mokre od nogawek po pępek wyglądały, jakby były zrobione z prawdziwej skóry. Titus opowiedział nam tę historyjkę, wypił kolejną literatkę czystej „Luksusowej” i padł na fotelu jak kawka. Zostało nas przy stole tylko czworo. Wóda lała się dalej i nie pamiętam już jak się to stało, że Litza z Pigmejem znaleźli się razem, zamknięci w jednej ubikacji. Pewno poszli się razem odlać, zamykając drzwi na klucz i dodatkowo zasuwkę. Mniemam, że całkiem przypadkowo… Po chwili rozległo się okrutne walenie pięściami w drzwi: „Wypuście nas! Kto nas tu zamknął?!”. Było dobrze po pierwszej w nocy, a tu wycie jak na jakiejś melinie. Podszedłem pod drzwi do kibelka i spokojnie chłopakom tłumaczę, żę mają odsunąć zasuwkę. „Jest odsunięta! Bango nie wygłupiaj się tylko otwieraj!” wrzeszczał przerażony Pigmej. „Mam klaustrofobię! Umieram!” darł mordę Litza. Niestety nie szło im wytłumaczyć, że powinni jeszcze odkluczyć zamek. Darli się coraz głośniej i jasne było, że za moment sąsiedzi zadzwonią po szkiełów. Wpadłem więc na desperacki pomysł – wybiję szybę w kiblu i następnie sam ich odkluczę. „Odsuńcie się od szyby, bo zaraz ją rozwalę!” krzyknąłem trzymając w ręku tłuczek do mięsa. Pigmej błyskawicznie cofnął się pod ścianę, przestając wrzeszczeć w pijackim widzie – widziałem to przez matową szybę w kibelku. Zadałem cios tłuczkiem, ale w tym momencie Litza cofnął twarz do szyby pytając: „Co chcesz zrobić?”. Trochę późno o to spytał, bo już to zrobiłem. „Cholera!”, nie zdążyłem cofnąć rozpędzonej ręki, szyba prysła, a dziesiątki ostrych jak sztylety kawałków szkła wbiło się w twarz lidera Acid Drinkers. Szczęści, że nie w oczy, ale i tak cała jego twarz spłynęła krwią. Po wyjęciu odłamków z lica Litzy, pozostało mu na facjacie mnóstwo małych, ale dokuczliwych ranek, które nie bardzo chciały się zabliźniać. Jak wiadomo, z powodu dużej ilości spożytego alkoholu krew traci swą normalną krzepliwość. W końcu jednak Litza się zabliźnił. Wróciliśmy do stołu, ale impreza już się za bardzo nie kleiła. Coś chłopaki się na mnie boczyli, chociaż przecież to nie ja zamknąłem ich w ubikacji. W końcu stwierdzili, że idą na spacer i tak też się stało. Przez chwilę był spokój, ale za to już za moment z dworu dobiegł hałas jak cholera. Ja pierdolę, co się dziej, druga w nocy, a tu taki rozpiździaj. To na pewno Pigmej i Litza, bo któżby inny. Błyskawicznie założyłem glany i popędziłem na ulicę, a tam niecałe 50 metrów od mojej chaty w ogromnej kałuży (było świeżo po oberwaniu chmury) pływają Litza z Pigmejem. Dosłownie jak kaczki. Opryskują się błotem i tą całą żyburą, jakby byli na prawdziwym basenie, a nie w bajorku. Sąsiedzi powychodzili z domów w piżamach i szlafrokach i nikt nie kwapił się żeby dzwonić na policję, taki mieli ubaw z obu zawodników. Wszyscy mieli polane: dwóch dorosłych gości, jeden w długich batach, drugi z irokezem, bachających się w kałuży o głębokości 15 cm… Wziąłem rozbawionych i nieludzko obłoconych kumpli pod pachy i zaprowadziłem z powrotem do chaty. „Co wy tam kurwa robiliście?” zapytałem rechoczących kolesi. „Litza chciał sobie zrobić skórzane spodnie, a ja dołożyłem jeszcze skórzane koszule!” odpowiedział mi Pigmej. To mnie do reszty zatkało. Pigmej zaś z Litzą byli szczęśliwi jak nigdy. Titus, jak otrzeźwiał, spojrzał na ich lumpy i warknął zazdrośnie: „Nie mogliście mnie kurwa obudzić?!”. Kopara mi opadła do samej ziemi.


Robert Matysiak vel Bango - Pradziadka Bangolota Opowieści Dziwnej Treści ...
Mowa-trawa z prawa, mowa-trawa z lewa. Murawa się rozrasta, kiedy się podlewa...
Avatar użytkownika
Olo
 
Posty: 8825
Dołączył(a): 14 gru 2008, o 18:12
Lokalizacja: BK/NT, Wlkp.

Powrót do Projekty muzyków Acid Drinkers

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron