We Died Before We Start To Live (Chuj bombki strzelil)

More life..

We Died Before We Start To Live (Chuj bombki strzelil)

Postprzez daz » 12 maja 2013, o 06:21

Czuje sie w obowiazku napiasac Wam, jaka jest moja obecna sytuacja. Zyczyliscie mi jak najlepiej, trzymaliscie kciuki. Niestety nie pokonam go drugi raz jak to mialo miejsce 12 lat temu. Prawda jest taka ze umieram, co nie znaczy ze sie juz poddalem I nie bede walczyl. Nie zlozylem broni. Bede mial do Was kilka pytan(prosb) ale to pozniej.
Badania ktore mialem w zeszlym tygodniu wyszly fatalnie. Guz pojawil sie znowu, dokladnie w miejscu operowanym. Ale niestety tym razem dal przezuty do kosci, szpik kostny czyli ze jest w srodku w kosciach(w trzech miejscach na kregoslupie, miednica) jest tez na wtarobie(nawet schlac sie nie moge z tego powodu). Zanim przejde do rzeczy napisze troche jak to bylo od poczatku.

W 2000 roku wykryto mi guza niezwykle wtedy rzadkiego I agresywnego(do dzis jest malo "popularny" jednak juz coraz czesciej spotykany). Jest to sarcoma ewinga. Mi umiejscowil sie po prawej stronie klatki piersiowej miedzy plucem(to nie jest rak pluc) a zebrami do ktorych sie z czasem przykleil. Byl duzy(9cm na 8cm) Natychmiastowa operacja, chemio I radioterapia. Po czym stwierdzono wznowe(2001). Otworzyli mnie I zamkneli, bo wznowa okazala sie jakimis pozostalosciami po operacji a nie rakiem. Falszywy alarm.
11 lat przerwy. Zmainy w zyciu prywatnym(troche sie posypalo), decyzja: emigracja(2002). Kontrole lekarskie kontynuowalem juz w uk. Na poczatku ciezko bylo(zmiany duze w zyciu). Ale uparty jestem. Od 2006 roku ulozylem sobie zycie o jakim zawsze marzylem. Sielanka sie skonczyla w lipcu 2012 kiedy raczysko wrocilo. Kilka miesiecy chemioterapii, operacja(masakrycznie ciezka I rozlegla), rechabilitacja.... I znowu wrocil. Tym razem z wieksza sila. Na obecna chwile proponuja mi chemie ktora mozna najwyzej opozniac rozwoj choroby, tym samym przedluzajac sobie zycie. O calkowitym wyleczeniu nie ma mowy. Jak ta chemia nie zadziala to jest jeszcze leczenie eksperymentalne. Jak I to nie zadziala to trzeba pakowac zabawki. Wtedy moje zycie bedzie mozna liczyc w miesiacach. Jak chemia bedzie dzialac wtedy moge je przedluzyc liczac w latach. Jednak o kolejnych 12stu latach jak poprzednio nie ma mowy. Kilka co najwyzej. Ale zawsze cos. Bede sie staral. Mocna psychika I mocny organizm(duzo sportu zawsze bylo w moim zyciu, nawet pomiedzy pierwszym rakiem a tym teraz bylo go sporo) powinny pomoc. O kolejnej operacji nie ma mowy. Ja juz po poprzednich mam kilka pamiatek jak: wyciete pol prawego pluca w ramach tzw marginesu, pocieta przepone I ubytki w zebrach w tym brak jednego w calosci.
Zawsze bylem sceptycznie nastawiony do leczenia niekonwencjonalnego. Ale teraz jestem w stanie sprobowac, nie rezygnujac z normalnego oczywiscie. Bardziej chce traktowac to jako uzupelnienie leczenia normalnego. Ale ma byc takie ktore miesci sie w granicach jakiegos zdrowego rozsadku. Wiec to moje pierwsze do Was pytanie. Moze cos slyszeliscie, znacie kogos kto stosowal itd itp Na dzien dzisiejszy jjem regularnie owoce gravioli lub guanabanas(to ten sam owoc ale dwie nazwy, podobno maja cos w sobie co moze pomoc), oraz zaczynam, jesc koncentrat bialka serwatkowego(jako odzywka w proszku) ktore podobno moze zwiekszac skutecznosc chemioterapii. I raczej o cos takiego mi chodzi. Nie o jakis szamanow co lecza rekoma. Slyszalem tez o gosciu co kaze swoim pacjentom wypalac dziury w udzie, wciskac tam czosnek I owijac to lisciami z kapusty :D Absurd. Tak ze wiecie o co mi chodzi.
Druga sprawa to taka ze rak rakiem... to on mnie zabija ale moze w 60%. Jakies 40%(trudno ocenic procentowo) I juz nie boje sie tego powiedziec to bledne decyzje lekarzy(I w PL I w UK). Ignorowanie objawow, oszczedzanie na badaniach I trzymanie wszystkiego na ostatnia chwile, a tak ze to ze, lekarz lekarzowi nie rowny. Jak w kazdym zawodzie sa lepsi I gorsi. Trafilem na jednych I drugich. Przyklady niekompetencji mam takie I tyle ze wlos na glowie sie jezy. Teraz opisywac tego nie bede. Ale wlasnie o to mi chodzi. Chcialbym sie tym z ludzmi podzielic. Zeby nie skonczyli jak ja. Wiem jak rozpoznac lekarza od konowala, jak walczyc o swoje zdrowie w czasach kiedy oszczednosci wazniejsze sa od pacjenta itp.Duzo wiem na ten temat I przykladow mam mase(niektore wrecz sensacyjne). Myslicie ze powinienem cos z tym zrobic? Zeby uchronic chociaz kilka osob przed tym zeby nie skonczyli jak ja? Zainteresuje sie ktos tym? Jest w ogole sens? A jak tak to jak to zrobic(blog? moze inny sposob? Kiepski jestem w pisaniu. Prosze tylko o szczere odpowiedzi.
Troche sie rozpisalem I otworzylem publicznie co nie zdarza sie w moim przypadku. Zawsze staralem sam sobie ze wszystki radzic. Ale sytuacja jest podbramkowa. Pewnie jutro bedzie mi glupio za to wszystko co napisalem. Ale co tam... walic to.
Sorki za bledy I chaos w tekscie, ale pozno juz... tzn wczesnie a ja jeszcze nie spalem.
Avatar użytkownika
daz
 
Posty: 294
Dołączył(a): 29 gru 2010, o 19:20
Lokalizacja: SWINDONwildcats.com

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez HofmannAcid » 12 maja 2013, o 09:36

Wcześniej nie odpowiadałem na Twoje posty, bo mam tylko złe doświadczenia z rakiem. Nawet teraz nie wiem czy powinienem. Guz Ewinga zakończył życie bliskiej mi osoby i wiem jaka to paskudna rzecz. Nadal jednak nie jestem w stanie wyobrazić sobie jak to jest z czymś takim walczyć, choć niby wszystko wiem.

Szanse są zawsze i życzę ci z całego serca, żeby ci się udało. Dobrze, że trzeźwo patrzysz i nie zamierzasz oddać się w ręce znachorów. To co wyprawiają z ludźmi ciężko chorymi... no wkurw mnie jeszcze bierze.

Z drugiej strony z lekarzami też jest różnie, a system jest taki, że naprawdę bałbym się w ogóle trafić do szpitala. Też znam parę anegdotek. Pamiętam pierwszy szok. Wszędzie trąbią jak ważny jest czas, im szybciej tym lepiej, każdy dzień się liczy. Wstępna diagnoza. Skierowanie do szpitala. Natychmiast. I... nic. Brak miejsc, odsyłanie, spychologia. A może to co innego, załatwianie badań za własną kasę, bo za państwową za długa kolejka, a sprzęt zużyty i wyniki bezwartościowe (opinia lekarzy). Jeden ośrodek, drugi, w końcu załatwianie w odległym mieście, cudem po znajomości. Mijają miesiące zanim rozpocznie się właściwe leczenie. Masakra.

Powinieneś opisać swoje doświadczenia. To ważne. To nie może zostać tak jak jest. A piszesz bardzo dobrze!
Justice is lost. Justice is raped. Justice is gone (...)
Avatar użytkownika
HofmannAcid
 
Posty: 2167
Dołączył(a): 19 lip 2008, o 15:40

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez KRZYK » 12 maja 2013, o 10:07

daz, to smutna wiadomosc, ale dopoki czlapiesz na nogach i odrozniasz Acids od Huntera to jest nadzieja. nie poddawaj sie i napierdalaj jak do tej pory. znam historie o ludziach, ktorzy juz dawno powinni odlozyc łychę, a jednak udalo im sie uciec kosiarzowi. z drugiej strony ludzie schodza niespodziewanie i bez zadnych symptomow, wiec nie wiadomo co komu pisane. organizm ludzki to skomplikowana zabwka, ale to juz przeciez wiesz.

jesli chodzi o pomoc medyczna to niestety nie mam zadnej wiedzy. popytam u mnie w babilonie. mamy dzial z lekami onkologicznymi i hematologicznymi, moze mamy tez cos w zwiazku z ta kurwa, ktora probuje polyzc Ciebie. popytam i dam znac.

jesli chodzi o blog, to mam zdanie takie jak Hofmann, powinienes pisac. my mozemy to rozglosnic i rozpowszechnic. moze znajdzie sie ktos, kto bedzie mogl pomodz. a poza tym byc moze pomoze Ci to w sensie psychicznym.

jakbys potrzebowal jakiejkolwiek pomocy medycznej (dawcy, czy chujwie co) lub innej pisz. ze swojej strony oferuje pomoc.

3maj sie chłopie, caly czas trzymam kciuki!
ŚWIRY DO PRZODU, PRÓCHNO ZA DRZWI!!!
Avatar użytkownika
KRZYK
 
Posty: 8564
Dołączył(a): 7 mar 2006, o 01:36
Lokalizacja: OtwRock

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez jatzo » 12 maja 2013, o 12:09

A orientowałeś się czy nie załapałbyś się na jakieś badania kliniczne? Może akurat jest w fazie testów jakiś lek który by dawał jakieś perspektywy. Być może Twoj lekarz by coś wiedział na ten temat. Z pewnością w UK jest sporo ośrodków które przeprowadzają III fazę dla leków onkologicznych.
Jestem z Tobą.
Chociażbym szedł przez ciemną dolinę
Zła się nie ulęknę
Bo jestem największym skurwielem w tej dolinie!!
Huuua!
Avatar użytkownika
jatzo
 
Posty: 3613
Dołączył(a): 24 wrz 2006, o 15:31
Lokalizacja: 3miasto i okolice

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Abdon » 12 maja 2013, o 14:55

ode mnie tylko: trzymaj się, chłopie. nie mam doświadczenia z tego typu schorzeniami, ale gram w twojej drużynie i trzymam kciuki.
Obrazek
Avatar użytkownika
Abdon
 
Posty: 5013
Dołączył(a): 12 sie 2008, o 13:16
Lokalizacja: Wrocław

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Pschemass » 12 maja 2013, o 18:52

Abdon napisał(a):ode mnie tylko: trzymaj się, chłopie. nie mam doświadczenia z tego typu schorzeniami, ale gram w twojej drużynie i trzymam kciuki.


nic dodac nic ujac! jestesmy z Toba chlopie!!
Obrazek
Avatar użytkownika
Pschemass
 
Posty: 4091
Dołączył(a): 7 mar 2006, o 14:22
Lokalizacja: Nowe

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez quetopish » 12 maja 2013, o 19:18

Sam niestety nie mam doświadczenia :/. Ale życzę Ci chłopie zdrowia! Żeby ten skurwiel nie odebrał Ci możliwości cieszenia się z wielu przyszłych koncertów, słuchania płyt i spędzania czasu z bliskimi.

Moim zdaniem powinieneś opisać to, czego doświadczyłeś. Może właśnie na blogu? To będzie świetna pamiątka na przyszłość!

Poza tym wszystkim: bardzo Cię podziwiam, ja chyba nie potrafiłbym przyjąć na klatę tego, z czym przychodzi Ci walczyć. A Ty w dodatku masz siły na kolejną rundę! Respekt!!!
Trzymaj się :)!!!
Avatar użytkownika
quetopish
 
Posty: 715
Dołączył(a): 13 lis 2011, o 16:13
Lokalizacja: Śląsk

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Olo » 12 maja 2013, o 20:01

Trzymaj się, daz!
Wiedz, że nie jesteś sam.

Pomysł z blogiem bardzo dobry jest.
Mowa-trawa z prawa, mowa-trawa z lewa. Murawa się rozrasta, kiedy się podlewa...
Avatar użytkownika
Olo
 
Posty: 8770
Dołączył(a): 14 gru 2008, o 18:12
Lokalizacja: BK/NT, Wlkp.

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez daz » 12 maja 2013, o 22:30

Hoffmann.
Widze ze faktycznie sporo wiesz na ten temat. Tak zamierzam to opisac. Nie chodzi mi o pozostawienie czegos po sobie a raczej pomoc innym. Dobre rady jak zawalczyc o swoje zdrowie I nie dac sie temu systemowi oraz nauczyc sie odrozniac lekarzy od oslow I nieukow killerow.

Krzyk.
Pewnie Ty podwiesiles moj temat. Dzieki. Acid od Huntera to nawet w grobie odroznie :wink: Wiem ze organizm ludzki to zagadka. Juz 12 lat temu nie dawali mi wiekszych szans na przezycie pierwszych kilku lat od wykrycia. Nie bylo to wiecej podobno niz 15% o czym dowiedzialem sie po latach. A jak widzisz kilkanascie lat cieszylem sie zyciem I swoje wypilem :wink: Pomoc medyczna mam ok w tej chwili. Chodzi mi glownie o to jak jeszcze moglbym ewentualnie sobie pomoc. Moze ktos poprostu zna jakies rozsadne I sprawdzone metody wspomagajace leczenie normalne. Popytaj oczywiscie. Bede wdzieczny.
Psyche mam ok. Ten blog wlasciwie mial by pomoc innym. Jak radzic sobie w obecnej sluzbie zdrowia I nie dac sie zabic. Dzieki za oferte pomocy. Bede potrzebowal to na bank dam znac.

jatzo
Tak wpadlem na to. To swietny pomysl I juz zaczynam szukac takich osrodkow w EU. Nie musi sie to ograniczac tylko do UK. Jezeli ta chemia ktora mi teraz beda dawac nie pomoze to moj lekarz juz powiedzial, ze wysle mnie na leczenie eksperymentalne, ktore wtedy pozostanie moja jedyna deska ratunku. Ale ja szukam tez na wlasna reke, zebym mial ewentualnie wiecej mozliwosci. Proste to nie bedzie. Poki co znalazlem cos w... Polsce. Bede do nich pisal.

qetopish
Nie odbiera mi tych przyjemnosci. Nie dalej jak 2 tyg temu bylem w Bristol na koncercie Saxon! Bylo zajebiscie. 25tego ze znajomymi wybieram sie na bardzo wazny mecz rugby. Muzyka sie ciesze I slucham plyt. Poki co nic sie nie zmienia. Ja nawet nie wygladam na chorego. Swietnie sie maskuje I dobrze trzymam. Postaram sie zeby bylo tak jak najdluzej.
I nie wiesz co by bylo gdyby. Nie masz pojecia ile czlowiek potrafi zniesc. I lepiej zebys nie musial sie o tym nigdy dowiedziec.

Abdon, Olo, Pschemass- Dzieki wilekie.
Ostatnio edytowano 12 maja 2013, o 22:33 przez daz, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika
daz
 
Posty: 294
Dołączył(a): 29 gru 2010, o 19:20
Lokalizacja: SWINDONwildcats.com

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Galloway » 12 maja 2013, o 22:33

Bardzo złe wieści... Niestety nie mogę Ci konkretniej pomóc, Daz, a jedynie ciągle wspierać Cię w Twojej walce.

Pomysł z blogaskiem bardzo dobry. Ciężko będzie z powodzeniem złapać system za łeb, ale może nagłośnienie Twojej historii komuś pomoże. Nawet jeśli będzie to jedna osoba, to sukces byłby ogromny.

Ode mnie ukłony za wytrwałość, Chłopie.
Obrazek Obrazek
...and therefore three cheers for Nantucket!
Avatar użytkownika
Galloway
 
Posty: 6057
Dołączył(a): 3 kwi 2009, o 22:52
Lokalizacja: Sri Lanka, formerly Ceylon

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Anka » 13 maja 2013, o 01:56

Daz, szacun za postawe.
Ja tez jestem na Wyspie, jakbys czegokolwiek potrzebowal - pisz smialo.
A co do metod leczenia - juz rozpuszczam wiesci, moze akurat ktos cos wie.
Powodzenia!
Nadmidupy,pierdziwory,gównoluby,fafuły i cienkobzdzieje.

Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie
Avatar użytkownika
Anka
 
Posty: 1519
Dołączył(a): 3 kwi 2006, o 01:45

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez inri.drac.desk » 13 maja 2013, o 10:22

ostatnio zaczęłam przykładać większą wagę do tego co jem i co jakiś czas trafiam na jakiś dokumentalny program. ostatnio coś takiego jak Food Matters, głównie o przemyśle farmaceutycznym. Jest też trochę o niekonwencjonalnym leczeniu raka. Za pomocą odpowiedniej diety. W wolnej chwili możesz sobie obejrzeć.

http://www.youtube.com/watch?v=dlV-DKsUZfc

Głównie mówią tam o Terapii Gersona.
Myślę, że warto żebyś się zapoznał jeśli jeszcze o tym nie słyszałeś.
http://www.terapiagersona.com.pl/index.html

życzę Ci wytrwałości i wielu wspaniałych chwil. Trzymaj się!
You're drowning, I'll give You my hand
stay acid!
Avatar użytkownika
inri.drac.desk
 
Posty: 2187
Dołączył(a): 8 gru 2008, o 18:24
Lokalizacja: Tyne and Wear

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Mad Professor » 14 maja 2013, o 09:53

Strasznie to wszystko smutne. Nie wiem co mogę Ci napisać, poza tym, że nie możesz się poddawać. Głowa do góry i zabieraj się za pisanie bloga o swoich zmaganiach. Czytelników masz już zapewnionych. Pozdrawiam Cię gorąco i dalej trzymam kciuki.
U mnie w rodzinie tez niestety pojawił się problem o podłożu onkologicznych. U mojej 12 - letniej córki zdiagnozowano hipoplazję szpiku. 12 lat trwało szukanie przyczyn słabej odporności Zuzanny. Przez ten czas zwiedziła już chyba wszystkie większe ośrodki medyczne w kraju. Nawracające co jakiś czas infekcje i faszerowanie jej tonami antybiotyków zrobiło swoje. Najgorsze jest jednak to, że poinformowano nas, że na chwilę obecną nie można tego leczyć. Trzeba czekać aż ta hipoplazja rozwinie się w coś gorszego - np. w ostrą odmianę białaczki. A rozwinie się na 100 procent. Pytanie tylko w która stronę to pójdzie. Lekarze mówią - czekać i co miesiąc robić badania krwi. Nie ma mowy o przebywaniu córki w zatłoczonych miejscach, nawet do szkoły nie może chodzić. A nam każe się czekać. Na dodatek umiera mój 15-letni pies. Jak się wali to wszystko........
Obrazek
Hoy, mañana y siempre con el Barça en el corazon!!!
Avatar użytkownika
Mad Professor
 
Posty: 3660
Dołączył(a): 30 sie 2007, o 12:12
Lokalizacja: Leszno

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez maciejoo » 14 maja 2013, o 12:44

Daz, podziwiam Cię za wytrwałość i waleczność, trzymam kciuki i życzę Ci jak najlepiej. Trzymaj się!
"...born in shackles - that's his view
he wants to go out and cure
throw the chans off, start his game
monster surgeon is his name..."
Avatar użytkownika
maciejoo
 
Posty: 4538
Dołączył(a): 29 lip 2008, o 14:35
Lokalizacja: Poznań

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Olo » 14 maja 2013, o 13:58

Mad Professor, Ty też się trzymaj.
Mowa-trawa z prawa, mowa-trawa z lewa. Murawa się rozrasta, kiedy się podlewa...
Avatar użytkownika
Olo
 
Posty: 8770
Dołączył(a): 14 gru 2008, o 18:12
Lokalizacja: BK/NT, Wlkp.

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez daz » 14 maja 2013, o 20:18

Hej,
Wszystko dzieje sie blyskawicznie. Jutro jade do szpitala zalozyc stale centralne wklucie(przetoke, to chyba to samo). Po ang. to hickman line(mialem to juz 2 razy, to bardzo drobny 30minutowy zabieg, nic takiego) . W czwartek podpisac zgode na leczenie. Od poniedzialku chemioterapia. Inna niz poprzednio. Od poniedzialku do piatku. 5 razy w tyg. Godzina dziennie dozylnie, wlasnie przez ta hickman line. Kazdy trzeci tydzien wolny. Wyglada mniej hardcorowo niz poprzednie, gdzie lezalem przez 4 dni a to swinstwo kapalo mi do zyl 24h na dobe. Jak dlugo nie wiem. Zalezy od jej skutecznosci. Badania kontrolne za 2 miechy. Polozyc w szpitalu sie dam. Bede dojezdzal. Sam dopoki chemia mi nie zacznie dokuczac. A jak zacznie to kilka osob zaoferowalo sie pomoc I beda mnie wozic na zmiane :D Ze Swindon do Oxford jest nie cale 30 mil, nie ma zle.

Anka.
Tak z ciekawosci w jakim miescie mieszkasz?

inri.drac.desk
Interesuje sie dietetyka sportowa, odzywianiem, dietami I suplementami od wileu lat. Z roznych przyczyn(nie chce ich wymieniac bo po co). Nie mam na to papieru specjalisty, ale na tyle wiem ze bliscy znajomi czesto sie o cos mnie radza a moj brat ktory w sumie mozna powiedziec ze wyczynowo uprawia sport, jest pod tym katem prowadzony przeze mnie, co zostalo zaakceptowane przez jego trenerow widzac ze krzywdy mu nie robie(zablysnalem az mi glupio :oops: ).
Choc sam nie zawsze do tego wszystkiego sie stosuje :D Jednak w porownaniu z przecietnym Kowalskim(ups. teraz juz ze Smithem :)) odzywiam sie zdrowo. Nie wygladam na takiego obecnie(operacje, leczenie sterydami robi swoje). Wiadomo jednak ze wszystko co najlepiej smakuje z reguly jest nie zdrowe a wiec czasem tez ulegam pokusom(jedzenie, bo o napojach % to juz lepiej nie mowic, ciezko sie oprzec... :mrgreen: az mi sie zachcialo ale poki co nie moge), co od czasu do czasu jest wskazane zezrec jakiegos kebaba czy cos w tym stylu(nawet przez dietetykow) aby poprawic kondycje psychiczna I zrobic sobie przyjemnosc.
Po co to pisze?
Do rzeczy:
Bo bede z Toba szczery. Dzieki za te linki I pomoc(to nie Twoja wina tylko tych oszustow) ale:
W wielu opisywanych tam kwestiach maja racje I "ameryki" gosc nie odkryl. W wielu natomiast racji nie maja. Nie bede opisywal tego szczegolowo ktore kwestie sa dobre a ktore nie, bo I tak nie warto... a nie warto bo to zwykle oszustwo, szarlatanstwo I zerowanie na zdesperowanych ludziach!!!!
Jak ktos propunuje ze wyleczy raka kuracja z wyciskanych owocow lub lewatywa z kawy :shock: to powinien z miejsca trafic do czubkow :evil: :evil: . Jednoczesnie w wielu miejscach podwazaja tam medycyne I leczenie konwencjonalne, a miedzy wierszami mozna wyczytac ze nie ma ono sensu to szuflada z nozami w kuchni sama mi sie tworzyla :evil: . Diety I odzywianie powinny byc ewentualnie tylko dodatkiem do normalnego leczenia ale nigdy jego podstawa!!!!! Zakladka na stronie ktora ladnie nazywa sie "pomocne informacje" to nic innego jak sklep gdzie mozna kupic min. wyciskarke do owocow dr. Gersona, suplementy do terapii gersona I adresy praktyk(chyaba "lekarskich") doktora gersona. Oglupianie, oszustwo I wyciaganie siana. Przyklady ludzi wyleczonych ta metoda na stronie sa wyssane z palca. Zadnych danych, zdjec, dowodow. Nic.
Nie obraz sie bardzo prosze , bo wiem ze chcialas dobrze. Wiem tez z kad to znasz I domyslam sie dlaczego. Wiem ze tonacy brzytwy sie chwyta. Ja nawet jak bede tonal to nie skorzystam. Jak diety w nowotworach to polecam ksiazke "mozesz wygrac z rakiem"(Janusz Pic, Andrzej Wojcieszek, Barbara Pic, Arkadiusz Lorenc). A poza tym jest chyba wiele innych bardziej sprawdzonych I wiarygodnych sposobow dla tych wlasnie "tonacych"

Mad Profesor.
Widze stary ze to Ty tez masz "wesolo". Nie daj sie tylko tym medykom. Nie odpuszczaj, rozpychaj sie lokciami, dociekaj. I wszystko koloryzuj I troche wyolbrzymiaj w rozmowach z lekarzami. To jeden ze sposobow zeby wzbudzic u nich niepewnosc a tym samym zwiekszyc sobie(Twojej corce) szanse na rzetelne badania I podejscie do sprawy.

Zalozenie tego tematu mialo jednak sens. Na priva dostalem od Was kilka ciekawych propozycji I kontaktow. Dzieki.
Na propozycje kolezanki inri.drac.desk zareagowalem negatywnie. Absolutnie nie na nasza kolezanke to nie jej wina. Mysle ze wielu ludzi daje sie nabierac na podobne praktyki z braku doswiadczenia lub desperacji. Dla niej wciaz wielkie dzieki za pomoc!
Avatar użytkownika
daz
 
Posty: 294
Dołączył(a): 29 gru 2010, o 19:20
Lokalizacja: SWINDONwildcats.com

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez theon » 14 maja 2013, o 21:20

Daz, mimo że Cię nie znam, życzę Ci wszystkiego najlepszego. Nie daj się. Będzie dobrze, tylko sam musisz w to wierzyć. Mocno trzymam za Ciebie kciuki.
theon
 
Posty: 7
Dołączył(a): 9 maja 2013, o 16:25

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez ACIDOFIL kasia » 14 maja 2013, o 22:07

daz- Podziwiam twoje podejście do choroby, to jak sobie z nią radzisz. Uważam pomysł pisania bloga za dobry. Dziękuję Ci że tak otwarcie dzielisz się z nami swoimi doświadczeniami, dajesz nam bardzo cenną lekcję życia. Trzymam za Ciebie kciuki i życzę wszystkiego co najlepsze, co by się nie działo masz moje wsparcie!

Proffesor- jestem w ciężkim szoku, ale trzymam kciuki za pomyślny rozwój sytuacji. Mam nadzieję że Twoja córka wyjdzie z tego obronną ręką.
Obrazek
Avatar użytkownika
ACIDOFIL kasia
 
Posty: 2751
Dołączył(a): 1 wrz 2006, o 02:00
Lokalizacja: Leszno/Wrocław

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez Katia » 14 maja 2013, o 23:58

Stary naprawde szacun za to że potrafiłeś się tak otworzyć i napisać wszystko szczerze i na temat : Ja za Ciebie mocno trzymam kciuki i tak jak już wczesniej było pisane gdybyś potrzebował przeszczepu albo cos to pisz śmiało ja również jak tylko bede mogła to pomoge ;)
Co do bloga to tak świetny pomysł! Też rozgłośnie jak juz powstanie i bede śledzić na bieżąco! :)
Trzymam kciuki i nie poddawaj sie walcz ze skurwysyństwem! :)
Katiuszka
Stay Acid \m/
Avatar użytkownika
Katia
 
Posty: 32
Dołączył(a): 16 kwi 2013, o 14:27
Lokalizacja: Kraków

Re: Chuj bombki strzelil.

Postprzez inri.drac.desk » 15 maja 2013, o 00:52

spoko daz, ja takie cholerstwo jestem, że nie łatwo mnie obrazić :P sama też w paru momentach tego filmu nie dowierzałam własnym uszom. co do strony to szczerze pisząc nie miałam zbyt wiele czasu wtedy, i po prostu pierwszego lepszego linka po wpisaniu w google wkleiłam, bo jak w niego weszłam, to wydawało mi się, że jakieś przepisy na soki itp. tam są przynajmniej częściowo. wiadomo, że przy odpowiednim spożyciu odpowiednich produktów można sobie poprawić wiele rzeczy w organiźmie i warto posiadać takie informacje, oczywiście nie zakładając, że jak 5 razy dziennie wypiję jakąś tam mieszankę soków czy zjem kilka porcji warzyw dziennie nagle cudownie wyleczę się z nowotworu. chodziło mi głównie tylko o zasygnalizowanie żeby zwrócić uwagę na dietę, która może być pomocna, ale jak sam napisałeś już o tym wiesz :wink:

i Mad życzę powodzenia w sprawie córki, żeby było tylko lepiej!

trzymajcie się
You're drowning, I'll give You my hand
stay acid!
Avatar użytkownika
inri.drac.desk
 
Posty: 2187
Dołączył(a): 8 gru 2008, o 18:24
Lokalizacja: Tyne and Wear

Następna strona

Powrót do Hyde Park

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron